Menu
menu      Zlamanie hasla winrar
menu      złamanie hasła na GG
menu      złamanie tajemnicy służbowej
menu      złamanie trzonów kręgu
menu      złamane ostrza
menu      złamania rehabilitacja
menu      złamanie łopatki
menu      złamanie pięty
menu      Złamanie w nadgarstku
menu      złamany dach

Widzisz wiadomoci wyszukane dla hasa: złamanie kości ogonowej





Temat: D**a zbita!
Dnia 2005-03-15 21:21 +0200, Użytkownik Gajowy Marucha napisał :
[ciach]


|  Wam to sie zawsze kojarzy, a mnie dup.. pupka boli;-)

Tu by pewnie niejeden pomógł, tylko ten Monter cholerka bruździ... ;)


Heh, na rtg wyszlo, ze mam zlamaną kosc ogonowa... Czeka mnie teraz
spacer po chirurgach, a chodzic tez nie dam rady... ;-(

Przejrzyj wicej postw



Temat: D**a zbita!


[edymon] <mojnickbeznawia@autocom.plwrote:
Heh, na rtg wyszlo, ze mam zlamaną kosc ogonowa... Czeka mnie teraz
spacer po chirurgach, a chodzic tez nie dam rady... ;-(


A po co spacer? Znaczy, AFAIK, zezkością ogonową nic się nie da zrobić,
po prostu nie ma jak usztywnić. Się cierpi, się czeka aż zrośnie.

EwaP HF FH, która miała tylko uszkodzoną, ale takież same rzeczy
usłyszał kumpel ze złamaną (też metodą klapnięcia na tyłek na twardym)

Przejrzyj wicej postw



Temat: D**a zbita!
Dnia 2005-03-16 11:32 +0200, Użytkownik Ewa Pawelec napisał :


| Heh, na rtg wyszlo, ze mam zlamaną kosc ogonowa... Czeka mnie teraz
| spacer po chirurgach, a chodzic tez nie dam rady... ;-(

A po co spacer? Znaczy, AFAIK, zezkością ogonową nic się nie da zrobić,
po prostu nie ma jak usztywnić. Się cierpi, się czeka aż zrośnie.


Moze sie czeka chociaz w pozycji lezacej? Ja sie musze w cholere w pracy
nalazic, takze po schodach. A poza tym niestety bol promieniuje azw
krzyzu. A tesciowa na deser opowiedziala mi historie zupelnie jak moja,
tylko ze tamta babka, ktora upadla doznala tez uszkodzenia kregu w
krzyzu;-( A ja dzis rano prawie sie przewrocilam, bo nogi odmawiaja
posluszenstwa i na deser boli juz w kazdej pozycji: siedzacej, lezacej,
stojacej, chodzacej (zeby sie niektorym nie kojarzylo, dobrze?)


EwaP HF FH, która miała tylko uszkodzoną, ale takież same rzeczy
usłyszał kumpel ze złamaną (też metodą klapnięcia na tyłek na twardym)


--
Pozdrawiam,
Edytka  [edymon]

Tak, sprzątam po moim psie i jestem z tego dumna! :-)

Przejrzyj wicej postw



Temat: D**a zbita!


Ewa Pawelec wrote:
[edymon] <mojnickbeznawia@autocom.plwrote:

| Heh, na rtg wyszlo, ze mam zlamaną kosc ogonowa... Czeka mnie teraz
| spacer po chirurgach, a chodzic tez nie dam rady... ;-(

A po co spacer? Znaczy, AFAIK, zezkością ogonową nic się nie da zrobić,
po prostu nie ma jak usztywnić. Się cierpi, się czeka aż zrośnie.


Nie zawsze...

Czasem się cierpi, się operuje, się lezy na brzuchu przez kwartał.

Michał

PS: Wannabe glajciarz to był. Z tym szczęściem powinen grać w totka
co tydzień - jak można na półtorakilometrowej polanie trafić
,excusez le mot, ale jednak dupą w jedyny kamień (jednometrowy z grubsza) ?

Przejrzyj wicej postw



Temat: Kość ogonowa
Mon, 30 May 2005 11:22:36 +0200, jaguar napisał(a):


Ponad rok temu stłukłam sobie kość na sankach (walnęłam po prostu o lód).
Później miałam rehabilitację (laser i krio) i mniej więcej po roku mi
przeszło. Kiedyś siedzenie przez 8h w pracy było dla mnie zmorą. Teraz tylko
po jeździe na rowerze odczuwam ból, ale to chyba już zostanie mi do końca
życia, że będzie bardziej wrażliwa.


Natomiast ja jako 13 letnie dziecko poślizgnęłam się na oblodzonym progu w
pewnym budynku. Miałam chyba złamaną kość ogonową, bo strasznie bolało
przez jakiś tydzień ( dokładnie nie pamiętam ile to trwało). Nie
powiedziałam nic matce, nie poszłam do lekarza. Teraz, dopiero na "stare
lata" zaczęłam odczuwać tą kość. Boli po dluższym siedzeniu na miękkim
krześle przy komputerze. Wczoraj już nie wytrzymałam i nasmarowałam tą
kość żelem Fastum. Chyba pomogło, tylko nie wiem na jak długo.

Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamanie z przemieszczeniem
Złamanie z przemieszczeniem
Tydzień temu upadłam na wfie. Okazało się, że mam złamaną kość
ogonową(guziczną) z przemieszczeniem. Lekarz skierował mnie na nastawienie do
szpitala. Natomiast lekarz w szpitalu powiedział ze nie trzeba jej nastawiać i
jak będzie dalej bolec usuną kostkę operacyjnie.Mam kontrole za 4 tygodnie.
Czy lekarz ze szpitala miał racje nie nastawiając mi kości? (kość "weszła" do
środka) Przejrzyj wicej postw



Temat: Bili mnie przyjaciele...
Rok 1982... I rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Msza, po mszy tupot
butów i warkot pałek bijących o tarcze.. Popchnięty upadam, próbuje uciekać,
pałą po plecach i do "suki". Po drodze "suka" wyrywa męższczyznę, dzieje to
koło KW PZPR. W "suce" męższczyzna pyta się co chcecie, młody zomowiec, spocony
blondyn, krzyczy cicho! i kaskiem po twarzy owego męszczyznę. On zalany krwią
milknie. Na miejscowym rynku przesiadka do "budy". W tej krótkiej drodze pały
na plecach. Areszt w pobliskim mieście. Tam przy przejściu z celi do
celi "ścieżka zdrowia". Efekt: zwichnięta ręka, złamana kość ogonowa, po ciosie
w okolice brzucha - tydzień gorzkiego smaku w ustach. Kolegium w trybie
doraźnym: grzywna - za to że: plułem, kopałem i wyzywałem Zomowców. Pomoc
Kolegów z podziemnej "S" i Prymasowskiego Komitetu Obrony Więźniów Politycznych
w spłacie grzywny. Byłem bez pracy.
A owi zomowcy to ochotnicy? I wiem z kim zomowcy sympatyzyją, i co niektórzy
robią....

Przejrzyj wicej postw



Temat: Wypadek samochodu, którym jechał minister Ziobro
Kaczusiowi nic sie nie poprawilo nadal pomiata ...
ludzmi i wydaje polecenia, jak bedzie mial zatwardzenia albo
zapalenie pluc to mu Ojciec Rydzyk zrobi lewatywe albo postawi
banki, bo jak sie ten burdel skonczy to nie widze chetnych by
pomogli w biedzie Naszemu Nieomelnemu Kurduplowi. Zreszta rozumniem
Kaczusia, zadbal o podwladnego. Gdyby tego nie zrobil to Ziobro
ryzykowal zlamanie kosci ogonowej w Izbie Przyjeci od kopniecia w
dupe przez personel szpitala. Przejrzyj wicej postw



Temat: bardzo chcę się nauczyć - jak zacząć? pomóżcie
Ja to zrobilem rok temu
Rok temu zabralem sie za deske przy bardzo umiarkowanych
umiejetnosciach narciarskich (narty mnie zawsze
denerwowaly - rozjezdzaly sie bez powodu - deska wydawala
sie swietna alternatywa - nie ma co sie rozjechac).
Poczatki byly BARDZO bolesne - zwichnieta reka w
nadgarstku, potluczone kolana i lokcie (nauczylem sie ze
trzeba kupic ochraniacze), zlamana kosc ogonowa
(nauczylem sie siadac bokiem) i NIEZWYKLE frustrujace
(znajomi smigali na nartach a ja sie tarzalem w sniegu),
ale po paru dniach jazdy zaczalem cos lapac. Jestem
zdecydowanym antytalentem wiec opanowanie deski tak by
moc wyjechac wyciagiem i zjechac z gorki nie zaliczajac
sniegu zajelo mi 5 dni. 6'tego dnia nauczylem sie jechac
slalomem, 7'mego zaczalem jezdzic na stokach dla
zaawansowanych a 8'mego zaczalem probowac jakies male
podskoki. W niedziele bedzie 9'ty dzien. Zobaczymy jak mi
pojdzie...

Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamana kość ogonowa a poród
Złamana kość ogonowa a poród
Pani Kasiu,
Przy pierwszym porodzie położna zaskoczyła mnie pytaniem czy miałam
wcześniej złamaną kość ogonową, bo wydawała jej się bardziej
wygięta. Żaden z ginekologów przed czy w czasie ciąży na ten temat
nic nie wspominał.

II faza porodu trwała 2 h, przy parciu główka, która prawie już
wychodziła w ostatnim momencie cofała się. Parłam na łóżku w pół
leżącej pozycji.
Podczas ostaniego skurczu kość z "hukiem" trachnęła, a córcia
wreszcie wyszła na świat. Tę zrastającą się kość czułam po porodzie
najdłużej.
Ponieważ szykuję się do drugiego porodu chciałabym być dobrze
przygotowana na ewentualne komplikacje z powodu mojej kości
ogonowej.
Po pierwsze nie wiem jak się zrosła - czy nie jest bardziej
przygięta niż poprzednio. Czy lekarz ginekolog może to sprawdzić
podczas rutynowego badania? Obawiam się trochę, że mogę tym razem
nie dać rady urodzić naturalnie, a chciałabym:)
Domyślam się, że najdogodniejszą pozycją do parcia w tej sytuacji
byłaby wertykalna?
Co zrobić, żeby się dobrze przygotować i uniknąć niemiłych
niespodzianek?
Przejrzyj wicej postw



Temat: Najglupsze rady lekarzy.
A propos kosci ogonowej, hehe. Po porodzie skarzylam sie pigulom i lekarzom
(jeszcze wszpitalu), ze mnie boli jak cholera i siedziec nie moge. A babki w
pokoju siedzialy normalnie przy karmieniu, wiec stwierdzilam, ze jednak chyba
nie tak. Dostalam opiernicz pod haslem: "A co pani myslala, ze takie duze
dziecko urodzic to nic czuc nie bedzie? Musi bolec!"

Dopiero na kontroli u mojego wlasnego gina okazalo sie, ze mialam zlamana kosc
ogonowa, grrr (efekt "pomocy" lekarza) Przejrzyj wicej postw



Temat: upadek na tyłek!
Idz do lekarza, aby sie upewnic, czy to stluczenie.

Mi kiedys podejrzewano zlamanie kosci ogonowej, ale chirurg powiedzial, ze RTG mi nie zrobi, bo jestem za mloda i nie chce przeswietlac narzadow rodnych. Zreszta, czy to bylo stluczenie, czy zlamanie - powiedzial, ze tego sie i tak w gips nie wsadza.
Zabronil mi tylko siadac na twardych krzeslach i generalnie mialam unikac siadania na tylku przez kilka tygodni
Ale pobolewa mnie tam do dzis... po 12 latach, wiec jakiekolwiek dalekie podroze autokarem odpadaja.
Przejrzyj wicej postw



Temat: odbita kość ogonowa
Jeśli dolegliwości są uciążliwe to idź do lekarza - ortopedy. Ja miałam złamaną
kość ogonową, niestety nie ma na to lekarstwa oprócz środków przeciwbólowych -
ja dostałam czopki, żeby nie obciążać żołądka. No i musiałam leżeć plackiem
przez 10 dni. A dolegliwości przeszły całkiem po miesiącu.
Przejrzyj wicej postw



Temat: Co bedziecie dzis robic?
U nas tętno też spadało i na chwile znikło. Położna narobiła alarmu bo nie
byłam przewidywana do cesarki. Na całe szczeście tętno powróciło a jak sie
później okazało Ola w tym czasie owinęła sie pępowinom. Dalsza cześć porodu
spędziłam na leżąco pod KTG i cały czas słuchalam tylko serduszka, czy bije. A
Ola i tak urodziła sie naturalnie. Wychodziła z jedną rączka a na drugiej miała
zaczepioną szelke z pępowiny. I przyznam szczerze że poznała sie na tym tylko
położna ... nie lekarze. Gdyby nie ta kobieta to niunia ususiłaby sie w kanale
rodnym. Dlatego stwierdziłam że następną ciąże będę chciała zakończyć cesarką.
Mam nadzieję, że macie po nich lepsze wspomnienia. Niestety przy normalnym
porodzie oprócz tego, że Ola miała złamany obojczyk to ja mimo nacięć popękałam
strasznie i miałam złamaną kość ogonową tak że do siebie przychodziłam prawie 3
miesiące.
Przejrzyj wicej postw



Temat: brak kregoslupa
Ja wiem,że mnie jest dobrze mówić bo mieszkam tu gdzie mieszkam i jest mi
łatwiej gdziekolwiek dojechać, ale naprawde nie mówę tego bez kozery. Jak
zaniedbasz kręgosłup i nie daj Boże rozłoży cie na dobre, to kto sie zajmie
Matusiem? Wiesz u nas jest taka sytuacja, że Darek nie może chodzić na
zwolnienia , bo gdyby poszedł na więcej niż 2 dni w miesiącu to nie dostaje
premii, która stanowi połowę jego zarobków :(. Dlatego o jego zdrowie dbamy jak
możemy (jakby nie było jedyny żywiciel), a wiem że moje jest równie ważne bo
jestem z dzieckiem! I jak po porodzie miałam złamaną kość ogonową, to Darek
siedział na urlopie 2 tygodnie a później ściągelismy babcie (chociaż tego
rozwiązania nie polecam dla waszego zdrowia :) ). Wtedy przez miesiąc nie
mogłam ruszać się, siedzieć stac leżeć ... dramat, ale najgorsze było to, że
nie modłam brać na ręce Oli. Wiesz takiej maleńkiej!
Przejrzyj wicej postw



Temat: ile z was juz wie, ze bedzie mialo cc?
zelazna, warszawa
cc, 11 lipca, wskazania ortopedyczne, jestem po wypadku komunikacyjnym (złamana
prawa gałąź kości łonowej, zmiazdżona prawa strona kości krzyżowej, złamana
kość ogonowa pod kątem 90 stopni do wewnątrz ciała) i uwaga! to nie masakra
kości miednicy była przeciwskazaniem do sn, tylko brak pełnego zakresu ruchu w
prawym biodrze...
Przejrzyj wicej postw



Temat: mam zagadkę logiczną
No cóż, różnie bywa. Obydwóch drani rodziłam naturalnie, po żadnym porodzie nie
by łam "normalnie na chodzie". Po pierwszym owszem, wstałam, otrzepałam się i
polazłam oglądać dziecko leżące pod cieplarką, bo dolargan jeszcze działał, a na
położniczy przelazłam piechotą, pchając wózeczek z nowordkiem, ale za to potem
przez dwa miesiące nie mogłam siedzieć, bo miałam złamaną kość ogonową :) Po
drugim za to nie mogłam przenieść się z łoża porodowego na łóżko na kółkach,
którym mieli mnie zawieźć na salę, a jak po sześciu godzinach zwlekłam sie z
wyra do kibelka, to mnie z korytarza zbierali.

Nie mówiąc już o tym, że mam dwie symetryczne niemałe blizny nie powiem gdzie,
które szczypią i ciągną przy zmianie pogody. Nadal, po kilku latach!

Tym niemniej, cc na życzenie i prewencyjne uważam za przesadę. Co nie
przeszkadza, że jakby mi się jeszcze trafiło jedno dziecko ponad
czterokilogramowe, to naturalnie rodzić już nie będę. Przejrzyj wicej postw



Temat: pomóżcie, poradzcie !!
pomóżcie, poradzcie !!
Witacie,
Mojego synka urodziłam w 36 tygodniu bo trudnej i wyczerpującej walce. Poród
trwał 21 godzin, wypychano mi maluszka popękał mi odbyt i krocze, kość
ogonowa, miałam traumatyczne wspomnienia, synek był wcześniakiem leżał pod
respiratorem, za długo czekano z porodem i nie oddychał. Nie potrafię zaufać
polskiej służbie zdrowia, lekarz przez cala ciąże nie domyślił sie ze coś jest
nie tak ze mną i z dzieckiem mimo tylu różnych objawów. teraz wyjeżdżam do
Irlandii, zaczynam pomału myśleć o drugim dziecku, bardzo pomału. Może zacznę
od początku....
Od początku ciąży wymiotowałam słabłam niemal zawsze wstając z łóżka!!!
dostałam krwawienia w 4 tyg szpital leki itd. Potem ciągle mdłości wymioty i
zasłabnięcia w 25 tyg trafiłam z rozpoczynającym sie porodem do szpitala
dostałam fenoterol, staveran, potem relanium i na koniec zastrzyki z
kaprogestu. Nie mogłam wstać z łóżka, mdlałam nawet leżąc miałam arytmie,
słabłam, mdlałam kilka razy dziennie. lekarz nic nie robił !!! w 16 tyg miałam
półpaśca. Wiele przeszłam, mam problem ze sercem, nie mogłam urodzić przez
wąską miednice ktorej nikt mi nie sprawdził stad ta złamana kość ogonowa. Tyle
przeszłam boje sie o drugi dziecko, dziewczyny jaka jest szansa na to e z
drugim dzieckiem bezie inaczej, jaki badania zrobi?

Pewnie o wszystkim i ta nie pamiętam i nie napisałam, czekam na wasze rady,
porady bardzo sie boje:(



Przejrzyj wicej postw



Temat: Porod kleszczowy przy zoo jak czesto?? Mialyscie??
Pierwszy poród - zzo i kleszcze, wskazanie ze względu na wadę wzroku. Miało być
cc, ale dałam się (niepotrzebnie) przekonac dr Stoińskiemu, że kleszcze sa
lepsze niz cc. Synek zniósł zabieg lepiej niż ja (bardzo długie nacięcie,
złamana kość ogonowa, litry znieczulenia i potworny ból). Samego zalozenia
kleszczy nie pamietam, nie bolało, najgorszy dla mnie byl moment wyciagania
synka. Trauma.

Drugi poród - miało być cc, ze wzgledu na tę samą wade wzroku ;-) Poród
przebiegal jednak galopujaco i gdy anestezjolog przyszedl podac mi
znieczulenie, odcinano pepowine. Bez znieczulenia, bez kleszczy, prawie bez
bolu (nie zorientowalam sie, że juz jestem po porodzie, i nadal chcialam mieć
cc, ale to już chyba "szok poporodowy" ;-) po doswiadczeniach z pierwszego.

Kleszcze nie mialy nic wspólnego z zzo, nie sadze by były bardziej
niebezpieczne od vacum, tak naprawde chyba bardziej "szkodza" mamie niż dziecku
(wszystkie po kleszczach byłysmy - dalikatnie ujmujac - obolałe).

Przejrzyj wicej postw



Temat: Porod kleszczowy przy zoo jak czesto?? Mialyscie??
Wiklinko, powiedz mi czy kleszcze przy pierwszym porodzie miałas tylko ze
względu na wzrok czy tez dzidzius sie zaklinował i nie było innego wyjscia.
Zastanawiam sie czy nie urodziłabys synka bez tych kleszczy.

Kiedy Stoinski przekonywal Cie ze kleszcze sa lepsze, juz w trakcie porodu czy
wczesniej na wizytach w ciązy?

Złamana kosc ogonowa to chyba efekt parcia na leżąco
A tak ogólnie to cos za czesto jak widze stosuje sie kleszcze w sw. Rodzinie.
Wiesz moze z jakich powodów twoje kolezanki ze szpitala miały kleszcze.?

Przejrzyj wicej postw



Temat: Nie lubię Ignaca
historybka napisała:
"Ignac kocha szczerze i to jego wieeelki plus. Chyba nie podlega
dyskusji, że nigdy nie zdradziłby żony ani nie zostawił dzieci"
To prawda, że gotowość do trwania przy rodzinie bez względu na
okoliczności jest u MM wysoko punktowana - ale akurat ta cecha
występuje u jej bohaterów na tyle często, że każdy, kto - jak
Pyziak - porzuci żonę i dzieci, musi od razu zostać pijanym bandytą.
Ignac mieści się więc pod tym względem w normie.
Aha - złamanie kości ogonowej to jednak nie paluszek. Ja bym się nie
zdobyła nawet na tyle stoicyzmu, co Ignac. Przejrzyj wicej postw



Temat: Zlamana wczesniej kosc ogonowa a porod naturalny?
Zlamana wczesniej kosc ogonowa a porod naturalny?
Czy ktos sie orientuje? Pewnei na pewno Gypsi w tym sie zna:)

Jako dziecko mialam zlamana kosc ogonowa i zrosla sie tak, ze jest
wgieta do wewnatrz "mnie". Czy ma to wplyw na porod naturalny?
Wlasnie moja mama oswiadczyla, ze przy takim ulozeniu kosci ogonowej
naturalny porod jest niemozliwy...hmm nie bardzo chce mi sie w to
wierzyc.
Przejrzyj wicej postw



Temat: dlaczego
powody mogą byc różne, np. taki:

Drugim często występującym skutkiem złamania kości ogonowej jest utrudnienie zajścia w ciąże u kobiet.

wiele osób nie wie, że ma złamaną kosc ogonową, może do tego dojsc w bardzo wczesnym wieku, ale w wieku dorosłym daje sie to wyprostowac
Przejrzyj wicej postw



Temat: Rower tylko na ulicy
> Ustawianie stoja od frontu ma zasadnicze znaczenie.
> 2. Od frontu kreci sie wiele osob a wiadomo, ze wsrod ludzi kradziezy sie nie
> dokona bez zwracania uwagi (zwlaszcza jak trzeba nozycami czy pilka przeciac
> blokade)

Bardzo watpie - chyba tylko czytelnicy tego forum uwazaja ze rowery kradnie sie
solo - blad i to podstawowy. Solo to moze jakis wyrwi- torebka, komorka czy co
innego dzialac. 'kolesie kradnacy rowery - obu im reka uschla - podchodza do
tego fachowo we dwoch, trzech. Jeden tnie a reszta robi za parawan. Domyslam
sie tylko ze ewentualny delikwent zbyt zaciekawiony ich dzialalnoscia moze
wstepnie zostac potraktowany slowem zwawszym o ile nie innymi argumentami.
Ja bym osobiscie radzil z tylu, z zaskoczenia lomot i jazda, bez czekania na
policje i zglaszania usilowania kradziezy. Osobiscie slyszalem o przypadku
kiedy delikwent zostawil motocykl na przyslowiowe 5 minut i po poprocie zastal
zlamana blokade kierownicy i dwoch gosci lamiacych linke ktora kolo bylo
przypiete do slupa, a ze sytuacja sprzyjala podniesieniu adrenaliny kedne
zaliczyl kaskiem w czerep, a drugi kopa w .... . Efekt podobno wstrzas mozgu i
zlamana kosc ogonowa. Ale coz gosc byl w stanie ograniczonej poczytalnosci....
Niestety poczekal na milicje i mial klopoty bo potraktowal zlodziei zbyt ostro.
Przejrzyj wicej postw



Temat: Chory spuchł. "Się go otworzy i zobaczy co z ty...
Czy chcesz także powiedzieć że normalką, niczym wyjątkowym jest nieudzielanie pacjentom informacji o stanie ich zdrowia?? Poprzez nieudzielanie tych informacji doprowadzanie do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta i następnie wyrzucanie z siebie żółci za własną głupotę na pacjenta? Czy normalne jest także że osoby postronne, pacjenci mogą sobie pooglądać młodziutką cipkę w czasie badania spoglądając do znajdującego się obok pokoju zabiegowego??

A dziewczyna też przesadziła, lepiej chyba że ktoś skraca dystans i mówi po imieniu. Ale może gdyby ktoś powiedział jej trzy zdania:

Ma pani/Masz złamaną kość ogonową. Zajmiemy się tym jak będzie miejsce w gabinecie zabiegowym. Teraz musisz poczekać i nie wolno ci/pani siadać!
Przeprowadzimy zabieg nastawiania kości ogonowej per rectum. Jako znieczulenia użyjemy taki a taki lek. Czy jesteś/ jest pani na niego uczulona?

W tych kilku zdaniach nie ma chyba niczego nienormalnego, nikt nie każe wam siadać przy każdym pacjencie i ściskać przez całe noce ich dłoni a we własnych domach płakać nad słabością człowieka. Wszystko czego byśmy chcieli to normalnego podejścia do pracy, takiego samego jakiego oczekujemy od księgowego, ślusarza, architekta. By każdy kolejny przypadek/fakture/zamek/projekt potraktować jako kolejne zadanie które należy wykonać dobrze. By faktura została zaksięgowana, zamek naprawiony, dom zaprojektowany a pacjent poinformowany o stanie zdrowia oraz prowadzonym leczeniu.
To chyba normalne?? Nie uważasz?? Przejrzyj wicej postw



Temat: kosc ogonowa
Przede wszystkim dziekuje Wam za odpowiedzi:))

Dlaczego wczesnije nie poszlam do lekarza? Przyczyn bylo kilka....do tego
doszedl wielki optymizm;)))))Tak wiec dlatego dopiero teraz sie pytam.

Dobrze, jesli nawet taka kosc jest zlamana to przeciez nie wstawi jej sie do
gipsu, prawda? A siedziec jakos trzeba wiec nie mozna tez stwierdzic ze nie
mozna zbyt obciazac kosci;)))
Jak mozna wobec tego leczyc zlamana kosc ogonowa??

Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamanie kości ogonowej:(
Złamanie kości ogonowej:(

Witam Dzisiaj stwierdzono u mnie złamanie kośći ogonowej z przesunięciem o 7mm
ku środkowi. Niestety do chirurga nie dostane sie odrazu a bardzo bym chciala
wiedziec jak sie to leczy itp wiem juz ze jest bardzo bolesne slyszalam ze
dlugo sie to leczy i odczuwa dolegliwosci:) prosze o jakies opisy ub cos w tym
stylu bo chce wiedziec co mnie czeka pozdrawiam Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamanie kości ogonowej:(
Witaj, ja wczoraj dowiedziałam się że mam złamaną kość ogonową w wyniku upadku, który miałam 3 tygodnie temu. Od tamtej pory chodzę obolała, dostaje leki przeciwbólowe. Nie mogę długo siedzieć ani stać, ponieważ potem odczuwam ból w całym kręgosłupie. Od lekarza dowiedziałam się, że taki ból będzie się utrzymywał przez co najmniej około pół roku. Potem mogę odczuwać każdą zmianę pogody (to normalne przy jakimkolwiek złamaniu). O spaniu na plecach nawet nie ma mowy. Wyczytałam, że złamanie kości ogonowej może być w przyszłości problemem przy zajściu w ciążę. Ale nie ma co się załamywać tylko głowa do góry, prawda? Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamanie kości ogonowej:(
:) jestem już po RTG które wykazało że mam złamanie kości ogonowej z
przesunięciem ku środkowi o 7mm :( oraz wizycie u chirurga, który powiedział mi
tylko tyle że nic nie poradzi bo w gips przecież tego nie włoży :/ i że jeszcze
jakieś 6 tygodni męki przede mną w czwartek czeka mnie jeszcze wizyta u ortopedy
i ciekawa jestem czego tam sie dowiem. Mam tylko nadzieje że trafię na milszego
lekarza :) przypisano mi leki przeciwbólowe które nawet działają ale i tak
odczuwa sie bul no cóż przeżyję:) Przejrzyj wicej postw



Temat: Testy owulacyjne-a planowanie płci-ktoś próbował?
Moja babcia miala blizniaki tyle ze zmarly zaraz po porodzie ale w tamtych
czasach i jeszcze na wsi to normalka,babcia zreszta miala sporo dzieci bo
urodzila 12 ale tylko polowa dorosla. moj maz jak sie potem okazalo tez mial
sporo blizniakow w rodzinie wiec chyba bylo nam to pisane.
Njsmieszniejsze jest to ze ja zawsze powtarzalam ze chce miec blizniaki chlopca
i dziewczynke i jak zaszlam w ciaze to pierwsza od lekarza zobaczyalam na
monitorze ze sa to blizniaki,maz malo nie zemdlal a tesciowa nie wierzyla no bo
jak to mozliwe ze od lat mowie ze chce blizniaki a tu zachodze w ciaze za
pierszym zamachem i sa blizniaki.
Bede miala cesarke bo po pierwsze tak tu polecaja przy blizniakach a po drugie
mialam zlamana kosc ogonowa 5 lat temu i weszla mi do srodka i moze zablokowac
podobno dzidzie.
Obawiam sie tylko ze moge nie dojechac na czas do szpitala bo mieszkamy 60km od
miasta,jakby cos sie dzialo w nocy to luz najgorzej w godzinach szczytu bo
nasza autostada jest zawsze zakorkowana,no ale jestem dobrej mysli.

Zycze Ci Mariolu udanych staran i zdrowiutkich dzieciaczkow.
ps.sprobuj z tym testem owulacyjym Przejrzyj wicej postw



Temat: ból kości ogonowej
A moze mialas zlamana kosc ogonowa tak jak to zalatwili moja znajoma w klinice
w poznaniu.Zrobili wielki blad zamias ja ciac to czekali na porod normalny a
nie przewidzieli ze dziecko jest zbyt duze i ze utknie w kanalach rodnych no i
tak sie stalo utknelo zaczeli jej wyciskac dzieciaka z brzucha lokciami i tak
przy tym zlamali jaj kosc ogonowa ale jej nic nie powiedzieli.Bolalo ja wiec
poszla do lekarza no i stwierdzili ze ma zlamana.Nic na to nie piradzisz musi
samo sie zagoic. Przejrzyj wicej postw



Temat: Straszny ból miednicy
ja sobie dzis przypomnialam ze kiedys spadlam z konia na tylek wlasnie i przez
bardzo dlugo nie moglam siedziec i mialam problem z chodzeniem. u lekarza nie
bylam bo myslalam ze to stluczenie ale dzis mnie badala ginekolog i doszlysmy do
wniosku ze pewnie mialam zlamana kosc ogonowa i teraz obciazenie miednicy uciska
te kosc i stad te bole.
choc jesli Was tyle to moze to jednak nie to. juz sama nie wiem. wkurza mnie ten
bol i tyle. najgorzej jak sie wstaje albo przekreca na bok Przejrzyj wicej postw



Temat: Straszny ból miednicy
Być może masz rację,też miałam złamaną kość ogonową i nawet o tym nie
pomyślałam! Bolało długo,później przeszło.. Z tym że miałam problemy,bo nie
mogłam długo siedzieć,czy leżeć na plecach,strasznie mnie ta kość bolała.
Ciekawe czy to nie ma związku z tym?
Przejrzyj wicej postw



Temat: bolesny masaż szyjki:(
JA z kolei nie miałam robionego masazu szyjki, tylko moja szyjka
była zagięta pod kość ogonową (złamaną wiele lat temu ) i połozna po
prostu tą szyjkę mi wyciągnęła spod kośći. Na samo wspomnienie robi
mi się słabo. Nie powiedziała mi co będzie robić tylko wezwała mnie
do gabinetu i zwyczajnie to zrobiła, po czym powiedziała, ze teraz
szybko urodzę. I TAK się stało. Jestem jej wdzieczna ze mnie nie
uprzedziła i nie byłam przygotowana na taki niebotyczny ból.
Myslałam ze tego nie przezyję. Poród przy tym (choć trwało krotką
chwilę), to pikuś !
Przejrzyj wicej postw



Temat: problem z mężem - część druga. :(
moje dziecko ma 16 miesiecy od dnia zjascia w ciaze mój maz jest identyczny
leje na wszytsko....najpierw sie szarpałam potem złaamalam teraz juz lejee na
to....przeżyłam juz nie raz chore dziecko ja 39 gorączki stary na imprezce,
złamaną kosc ogonową lezeni na ziemi w pól paralizu-a stary na to ze sie
rozczula, krowtoki od dxwigania wózka naderwane dno macicy przezyłam jzu
wszytsko od frustracji do alceptacji i nadal jestem z tym samamając nadzieje ze
gnój bedzie kiedys tak cierpiał jak ja...nie jestes sama zasntanów sie czy nie
szkoda nerów na walke bo ona raczej nic nie zmienia-ja jak tak robiłam jak ty
to maż mnie walna w rogi bo wg niego tamta nic ciagle nie bolało a w domu tylko
wrzaski i obowiązki. nie ejstes samaa. ja mam teraz zniszcozne nie tylko
zdrowie ale nerwy i serce czasami ledwo oddyham-teraz wiem ze to nic nie dało-
na niektórych konowałów nie ma rady ani po dobroci an po złosci Przejrzyj wicej postw



Temat: zlamana kosc ogonowa a porod
zlamana kosc ogonowa a porod
witam,
chcialabym zapytac czy ktoras z Was rodzila majac uszkodzona kosc ogonowa? ja moja zlamalam wiele lat temu no i teraz daje mi sie we znaki. jestem w 32tyg., kupilam specjalna poduszke, zeby moc siedziec. ogolnie to dosc bolesna dolegliwosc i boje sie, ze przy porodzie bedzie jeszcze gorzej.
macie jakies doswiadczenia, porady? Przejrzyj wicej postw



Temat: A ja się boję rodzić ... Uparta szyjka.....żel prostaglandynowy.
Wiesz, ja trzy lata temu też rodziłam olbrzyma( waga4800, dlugość 60 cm). Szyjka nie chciała sie rozwierać, więc wlewali we mnie hektolitry oksytocyny, maaaaaaasowali szyjkę i tak przez ładnych kilkanaście godzin. Po 20 godzinach urodziłam...Z kroczem nie było tak najgorzej. Gorzej było ze spojeniem łonowym. Podobno podczas ciąży i porodu delikatnie się rozsuwa. U mnie rozsunęło sie na 5 cm.i ponadto zjechało(góra-dół)na 1 cm. Oprócz tego złamana kość ogonowa. Efekt - prawie 2 miesiące leżenia(a właściwie wiszenia na wyciągu ortopedycznym), potworny ból przy próbie ruszenia nogami i kilkumiesięczne dochodzenie do sprawności. No i ten potwornie wielki krwiak na główce maluszka...Mimo tych przeżyć nie chciałam mieć jedynaka... I tak od 9 miesięcy jestem mamą drugiego olbrzyma (tym razem urodzonego przez cc).Renata Przejrzyj wicej postw



Temat: ciąża i basen. Czy tylko ja jestem nienormalna?!
Basen jest bardzo wskazany tak mi powiedzial moj gin.
To prawda ze ludzie a szczegolnie kobiety wyjatkowo sie patrza i
komentuja,zazdrosne napewno. Ja jestem w 25tc i od niedawna chodze prawie
codziennie,wczesniej nie chodzilam bo to ciaza blizniacza(chlopiec i
dziewczynka)i wolalam uwazac i nie przemeczac sie natomiast teraz czuje sie
niesamowicie po wyjsciu z basenu,czuja sie lzejsza i kregoslup mnie mniej boli
(a mialam pare lat temu zlamana kosc ogonowa wiec moj kregoslup daje mi niezle
opalic w ciazy-jedyna ulga jest basen).
Staram sie chodzic codziennie i robie 26 basenow,naprawde rewelacja.
Zycze powodzenia i pozdrawiam Przejrzyj wicej postw



Temat: Urodziłam na Karowej, rewelacyjny szpital, polecam
niestety tez trafilam na Mogilnickiego i bylo podobnie 16 godz wypychanie
dziecka przez 2 polozne.cudem mala jest zdrowa.potem walka o znieczulenie
strasznie bolalo bo mialam zlamana kosc ogonowa ale Mogilnicki twierdzil ze tak
musi bolec.ostatnio dowiedzialam sie ze wypychanie jest juz zabronione.malamiala
szczescie ale gdybym spotkala Mogilnickiego to nie wiem co bym zrobila.dodatkowo
pekniecie szyjki macicy i duzy krwotok w wyniku tego specjalistycznego zabiegu Przejrzyj wicej postw



Temat: Szpital na Raciborskiej w Katowicach
Ja rodziłam na Raciborskiej w kwietniu 2002 roku. Opieka w czasie porodu była super. Po porodzie doszłam jednak do wniosku, że jest to szpital przyjazny raczej dziecku niz matce. Opieka nad dzieckiem była super, nie mam do niej zadnych zastrzezen. Niestety gorzej bylo z matka. Bardzo bolaly mnie brodawki, nikt nie umial mi pomoc. Nawet wtedy gdy krew z nich płyneła usłyszałam, że krew nie zaszkodzi dziecku, prosze karmić! Gdy prosilam o środki przeciwbólowe usłyszalam, że szkodzą one dziecku ( mialam zlamana kosc ogonowa i bardzo mnie bolał każdy ruch) i jaką jestem matką skoro chce to łykać. Było jeszcze wiele takich sytuacji. Nie chce juz nawet ich wspominać! Pozdrawiam!!! Ola Przejrzyj wicej postw



Temat: marzec2004
cześć dziewczyny,
dawno się nie odzywałam, ale zaglądałam regularnie.
miałam trochę problemów i nie chciałam wam smęcić. Ale chyba już nie wytrzymam
i muszę kogoś poprosić o konsultację.
Oto jedna z mich fobii ciążowo/porodowych.
Mam złamaną kość ogonową, która zrosła sie krzywo do środka (strasznie boląca
sprawa) Moja gin mnie "pociesza", że podczas porodu dzidziuś złamie tą kość.
Tylko że: po pierwsze trudno mi uwierzyć, że takie maleństwo jest w stanie
złamać kość, a po drugie przecież to jest STRASZNY ból. Dodam tylko, że dzidzia
mała nie jest (wymiary wskazują na dziecko 2 tygodnie starsze)

Trochę panikuję!

Ainer być moze sie spotkamy podczas porodu.
Mam termin na 15 marca i wybieram się do MSWiA (spędziłam tam 4 tygodnie na
patologii i bylam mile zaskoczona) Trzeba wziąść z sobą: pieluszki, mydełko i
chusteczki do pupy

pozdrawiam
Krzysia i Grażynka (jeśli uda mi sie przekonać męża do tego imienia) Przejrzyj wicej postw



Temat: Cesarka a bezpieczeństwo dziecka...
Urodziłam dwoje dzieci naturalnie, i pierwszego syna ze mnie wyciskano. Ważył
4200, obwód główki 38 cm. Efekt - złamana kość ogonowa u mnie. Klinika w Poznaniu.

Drugi syn - 4300, obwód główki co prawda 36 cm, ale obwód klaty 38 Urodziłam
naturalnie, tym razem nic mi się nie stało, jeśli nie liczyć koszmarnego cięcia
i dodatkowo samoistnych pęknięć. A przy porodzie byłam cewnikowana - nie mam
pojęcia dlaczego, nie byłam w stanie zapytać.

Oba moje porody wspominam jak najgorszy koszmar, i po jednym, i po drugim bardzo
długo dochodziłam do siebie. Jeśli zdecyduję się kiedyś na trzecie, nie będę już
rodzić naturalnie, nawet nie o to chodzi, że z powodu naprawdę traumatycznych
przeżyć, ale z wskazań medycznych - miałam konizację. Przejrzyj wicej postw



Temat: posiniaczona łepetyna - są jakieś kaski czy coś?
Dziękuję Wam za pomoc i humor. Pozdrawiam wszystkie mamy co: - mają potłuczone dzieci - są podejrzewane przez lekarzy o przemoc wobec nieletnich - im się spódnica o beczkowóz zaczepiła (hi, hi, hi) - mają złamaną kość ogonową I Mag, która udostępni nam kask na potłuczoną łepetynę. O maśle i Traumellu-S nie miałam pojęcia, ale już mam. Kopalnia wiedzy, po prostu! Całuję. Matylda. PS a właśnie przypomniało mi się jak w szpitalu dziecięcym widziałam dziewczynkę z potężną śliwą w miejscu oka, bo tegoż prawie nie było widać. Dziecko przyprowadziła babcia i jak czekały na wizytę u okulisty, to wszyscy jakoś tak dziwnie patrzyli na tę babcię... A ona, biedula, zanim ktokolwiek zapytał co się dziewczynce stało, sama zaczęła wyjaśniać, że dziecko z huśtawki spadło w parku. I ja też, jak przedwczoraj na wizytę kontrolną do pediatry szłam, to miałam trochę stracha, że jak zobaczy czoło mojego Korzeniowskiego, to mnie posądzi Bóg wie o co ... Przejrzyj wicej postw



Temat: czy śpicie TYLKO na lewym boku?!?
Witaj!
jak dobrze ze poruszylas ten temat bo ja od jakiegos czasu kota dostaje,za
wszelka cene staram sie spac na lewym boku ale jest mi nie wygodnie i gdy
zasypiam to po jakims czesie budze sie na plecach wtedy sie stresuje ze moze
nie dotleniam dzieci i znow probuje lewy bok,prawie pol nocy nie przesypiam.Mi
jest njwygodniej na prawym boku lub na plecach-dodam ze mialam zlamana kosc
ogonowa 4 lata temu i teraz daje mi niezle popalic ale na plecach nawet nie
czuje tego bolu co ciagle tym samym boku.
Nawet nie przyszlo mi do glowy ze moze rzeczywiscie spiac ciagle na tym samym
boku gnieciemy przeciez jednego malucha,ale podobno problem polega na tym ze po
prawej stronie mamy ta zyle ktora dostarcza tlen bobasom dlatego nie powinno
sie spac na prawym boku bo jest ucisk na zyle a na plecach znowu bo caly nasz
ciezar i wnetrznasci tez ja uciskaja.
Choroba a moze jak nietopeze z glowa do dolu!!!

Pozdrawiam Przejrzyj wicej postw



Temat: Kiedy schodzi opuchlizna?
Dziekuje za odpowiedzi,juz sie martwilam ze ta opuchlizna zostanie przez jakis
miesiac.
Ja bede miala 100% cesarke bo mialam zlamana kosc ogonowa pare lat temu i mam
ja zagieta w strone pupy wiec jest ryzyko ze by mogla zablokowac dziecko.
Mieszkam we wloszech a tu jest przyjete ze ciaze blizniacza sie rozwiazuje w
37tc wiec jeszcze 6tc przede mna,o ile dociagne bo moja corcia jest juz tak
nisko ze palcem moge poglaskac ja po glowce.

Trzymajcie sie cieplutko Przejrzyj wicej postw



Temat: bardzo chcę się nauczyć - jak zacząć? pomóżcie
Dzięki, mimo tej złamanej kości ogonowej pocieszyłeś mnie. Fajne zdjęcia :)
Powodzenia w niedzielę. Przejrzyj wicej postw



Temat: Zbiłam kość ogonową
wspolczuje :( wiem co to za bol bo mialam zlamana kosc ogonową
Przejrzyj wicej postw



Temat: Dolargan
Rodzilam starszego mlodego w Poznaniu, na Polnej. Mialam w ciazy nadcisnienie i
bylam juz wczesniej hospitalizowana, wiec po przyjezdzie na porodowke (po,
kurwa, 18 godzinach skurczow rozwarcie bylo na 3 cm) zaladowali mnie na lozko,
podlaczyli ktg i kazali lezec na plask. Myslalam, ze ocipieje. Po jakichs trzech
godzinach zaczelam ryczec - tak zwyczajnie wylam, nie tylko w skurczach, glownie
z powodu boblu kregoslupa od tego jebanego lezenia. Podali mi wtedy dolargan,
ale szczerze powiedziawszy, nie przypominam sobie, zeby ktos mi cokolwiek na ten
temat mowil, poza nazwa. Po dolarganie bolalo dalej, ale zrobilo mi sie wszystko
jedno - ocipiala bylam calkowicie i odlatywalam. W koncu, po kolejnych kurwa
kilku godzinach, polozna litosciwie przebila mi pecherz i po dwoch kolejnych
kurwa godzinach zaczely sie skurcze parte, a zarazem cyrk. Nie mialam sily
przec, nie chcialo mi sie przec, pelen narkotyczny odlot. Zdaje sie, ze nawet
chichotalam glupkowato, ze chyba nic z tego nie bedzie :)

Dominika ze mnie wyduszono, co mialo swoj efekt w postaci zlamanej kosci
ogonowej. Dowiedzialam sie zreszta o tym dopiero 6 tyg po porodzie od mojej pani
gin, bo w szpitalu jak sie skarzylam, ze okrutnie boli i nie moge w ogole
siedziec, slyszalam zjebke w stylu: "A co pani sobie wyobrazala, dziecko ponad
cztery kilo, ze nie bedzie bolalo? MUSI bolec!"

Jak moje dziecko na dolargan zareagowalo to szczerze mowiac nie wiem, bo dlugo
bylam odleciana. Z tym, ze po zszyciu krocza zlazlam z fotela i poszlam go
ogladac, lezal pod cieplarka, a nastepnie sama pomaszerowalam na polozniczy,
opierajac sie probom posadzenia mnie na wozku :)

Jaja jak berety normalnie, rech rech. Przejrzyj wicej postw



Temat: Nie lubię Ignaca
marslo55 napisała:
> Aha - złamanie kości ogonowej to jednak nie paluszek. Ja bym się
nie > zdobyła nawet na tyle stoicyzmu, co Ignac.

A nie obtlukl tylko? Mila pozwolilaby mu lazic przez caly wieczor
luzem, ze zlamanom pupom? :)

Przejrzyj wicej postw



Temat: Ubezpieczenia
Od złamania kości ogonowej (ale z klauzulą, że dotyczy to tylko przypadków złamań na wyspie Jan Mayen)

Przejrzyj wicej postw



Temat: Rodzisz w domu? To musisz płacić
Brawo!

Rodziłam dwoje dzieci w szpitalu, drogami natury, co nie znaczy, że były to
porody "naturalne". Nie, nie miały nic wspólnego z naturą. Przy pierwszym
porodzie byłam zmuszona do leżenia przez 6 godzin płasko na plecach (polecam
spróbować nawet bez skurczów porodowych, wystarczy lekki dyskomfort typu ból
kręgosłupa - nie do wytrzymania!) pod KTG, w końcu otumaniono mnie dolarganem,
bo nie mogłam wytrzymać z bólu. dziecko lekarz musiał mi wycisnąć z brzucha, bo
nie miałam siły przeć "pod górkę". Tak - w pozycji leżącej prze się wbrew
naturze i sile grawitacji. Skutek - złamana kość ogonowa i otępiałe od dolarganu
dziecko. O nacięciu krocza nie wspominam, rzecz jasna.

drugi poród lepszy tylko o tyle, że położono mnie dopiero na samą końcówkę. Za
to rozwarcie postępowało "zbyt wolno" (dla kogo, się pytam?), więc zaliczyłam
wszystkie możliwe przyspieszacze - oksy, masaż szyjki. Skutek - pełne rozwarcie
i skurcze parte przy główce wysoko. I nakaz powstrzymania się od parcia. Zaiste,
natura!

Niestety ze względu na wysokie ciśnienie nie mogę rodzić w domu, w towarzystwie
zaufanej położnej. Mogłabym, gdybyśmy mieli sprawnie działający system porodów
domowych, tak jak np. w Holandii. Tam nie ma problemu z natychmiastowym
przyjazdem karetki w razie komplikacji. Nie ma też problemu ze znalezieniem
położnej. Ba - nawet przy porodach szpitalnych lekarz w zasadzie nie ingeruje, i
słusznie - bo lekarz jest od leczenia patologii, a nie od zajmowania się
zjawiskiem fizjologicznym. U nas poród przyjmuje lekarz, i robi z tego
patologię, którą trzeba medykalizować za wszelką cenę.

Ech, szkoda słów.

Przejrzyj wicej postw



Temat: otwarcie skateparku!
Halo, halo ! Są już pierwsze złamania ! Niejaki Jaśko, syn rybaka probował
wykonać poczwórnego radebergera ale wyszedł mu potworny :D Efektem złamanie
kości ogonowej z przemieszczeniem. Przejrzyj wicej postw



Temat: Wheeler 3900
Wczoraj znalazlem na innym forum niezbyt pocieszajace wiadomosci dla posiadaczy
rowerow (tzn. bylych posiadaczy :( ).

- rowery kradzione w Warszawie sa uplynniane poza nia
- zamiast na Olimpie i Kolo nalezalo wybrac sie do Slomczyna (policjanci o tym
nie wiedza?)
- lepsze rowery sa rozbierane i przemalowywane - w ten sposob z Wheelera robi
sie np. Gianta i bez dokladnej znajomosci wygladu danego modelu (np. 3900 z
1999 roku byla bezowa, a w 2000 juz niebieska, jeszcze mlodszy rocznik jest
dwukolorowy). Podobno mozna taka "zmiane skory" zrobic nawet w domu...

Chyba jedyna szansa na ukrocenie zlodziejstwa to rejestrowanie rowerow w
serwisach (obowiazkowe), jakas ogolnopolska baza skradzionych rowerow (ale jak
nie mozna sobie poradzic z rejestrem samochodow to komu sie bedzie chcialo
bawic z rejestrem rowerow?). A najprosciej to byloby "przetrzepac" porzadnie
bazary i gieldy (jakas gwarancja jest? nie? to rowerem do wyjasnienia
zatrzymujemy...).

Ale jak znam nasze warunki to od razu bedzie ograniczanie swobod i panstwo
policyjne... A slyszalem kiedys o przypadku ze chlopak podjechal do centrum Wwy
motorkiem (bylo to w czasach kiedy MZtka to byl rarytas), przypial jak linka do
slupa i poszedl cos zalatwiac. Jak wrocil to zabaczyl ze dwoch wlasnie lamie
linke kawalek po kawalku - jeden dostal kaskiem w czerep, drugi kopa w d...
Mnie to nie dziwi, bo kiedys mialem motorek i mi go obrobili (zostawili go
chyba tylko dlatego ze byl spreparowany tak zeby sie nie dac odpalic nikomu
poza mna), wkurzylem sie niewasko i ciezko byloby mi wtedy wymierzyc odpowiedni
wymiar kopa... Koniec koncow byl taki ze jeden z "kolesi" mial wstrzas mozgu a
drugi zlamana kosc ogonowa a chlopak od motocykla oskarzenie o napasc.... Rece
i nogi sie uginaja...

Uzbrojenie dobra rzecz, ale jakie. Taki rycerz mial kopie i palasz, a na
dodatek koniem nogami mogl kierowac. A na rowerze? Rece na kierownicy, nogi na
pedalach, to chyba zostaje dresowi w oko napluc...

Miotacz gazu? Noz? Palka? Jak to nosic zeby bylo w zasiedu reki?
Miecz wiedzminski to jest to (ten stalowy)!
Ale policja moze zabrac niebezpieczne narzedzie...

Ma ktos jakis pomysl na "uzbrojenie"? Przejrzyj wicej postw



Temat: co z ziarkowskim?
Ma złamaną kość ogonową a to oznacza że nie zagra przez jakieś 6 miesięcy i
już nigdy nie będzie mógł dyrdać ogonkiem. Przejrzyj wicej postw



Temat: pytanie o wspolzycie analne :)
na hemoroidy jest wiele masci dostepnych na rynku. nie trzeba od
razu prosic meza o pomoc :)
miala z was kiedys zlamana kosc ogonowa? Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamana kość ogonowa!!!
kilka lat temu dowiedzialam sie ,że w dziecinstwie mialam złamaną kosc ogonową
Wtedy tego nei zauwazyłam :D
Zero efeków ubocznych
Przejrzyj wicej postw



Temat: Złamanie kości ogonowej:(
A jakie miałaś objawy złamania kości ogonowej?? Przejrzyj wicej postw



Temat: stłuczona kość ogonowa
mam nadzieję, że wykluczono u Ciebie złamanie kości ogonowej - bo to też się
zdarza Przejrzyj wicej postw



Temat: Czego robić nie należy... ?
Pardon, w poprzednim liście coś mi źle wkleiło więc raz jeszcze:
Nie należy:

- myjąc okno na parterze (na wyższych piętrach tym bardziej!) wychylać się za
bardzo, a po upadku z okna na murawę pukać do drzwi wejściowych i udawać, że
było się właśnie na spacerze (moja siostra) - grozi obciążeniem w postaci
dobijającej anegdoty rodzinnej.

- w wieku lat 4 przez dwa tygodnie skakać na jednej nodze i nie powiedzieć
mamie, że ma się złamaną drugą nogę lecz iść w zaparte, że to zabawa "w
kangurka" (moja siostra).

- przybijać pączków gwoździami do podłogi, ponieważ się ich nie lubi (mój wuj).

- w noc halloween przebierać się z 15stoma kumplami za zombiaki i postacie z
horrorów (full charakteryzacja + tłuczki do mięsa i inne atrybuty), po czym
pukać do okna chorego umysłowo sąsiada, chciaż na szczęście są karetki pogotowia
(ja i 15kumpli w latach dorastania, czym odbija się nam po dziś dzień).

- robić szpagatu na akademii szkolnej (koleżanka siostry), bo przyjedzie
pogotowie, a potem się śmieją latami, że Magda się rozerwała...

- odsuwać w ramach żartu krzesełka, kiedy akurat koleżanka z podstawówki chce
usiąść (ja) - złamanie kości ogonowej nie jest najprzyjemniejszym urazem, no i
udowadniaj przez resztę podstawówki, że nie jesteś potworem.

- w przeddzień pierwszego dnia szkoły huśtać się na półce z ciężkimi kryształami
(ja)- blizna po szyciu u nasady nosa nie wygląda ładnie pomimo stroju galowego,
a i zostaje do końca życia.

- podgrzewać zziębniętych kotów w zamkniętym piekarniku (mój drugi wuj w latach
60-tych).

- przewozić w pociągu koniki polne, trzymając je w buzi, bo mama nie pozwoliła
zabrać ich z wakacji (moja babcia).

- pić sody kaustycznej myśląc, że to oranżada (wuj)- sztuczny przełyk
przeszkadza w życiu.

- w kościele nie należy z nudów wkładać głowy między balaski w czasie mszy
(przed i po również), trzeba potem przerwać nabożeństwo i piłować "płotek"
(naturalnie wuj)

- przechodzić przez rzekę z olbrzymim worem pełnym różnych ciuchów, w dodatku
jeśli jest się niewielkiego wzrostu, woda sięga do szyi,a ciuchy szybko namakają
i ciągną na dno (azaliż wżdy - wuj).

- nad jeziorem szpanować szerokim pasem z fajną klamrą, który obok kąpielówek
stanowi jedyne odzienie: człowiek jest skupiony na owym lanserskim pasie, skacze
na główkę do wody, kąpielówki zsuwają się, bohater wynurza się triumfalnie i
kilka minut zajmuje mu zorientowanie się, że przechadza się przed panienkami
będąc bez gaci (kolega mamy).

- przynosić przez pomyłkę do domu obcego kota pod pachą tylko dlatego, że ma
podobne umaszczenie do twojego kota, a potem dziwić się,że kot jest jakiś
nieswój, inne zwierzęta w domu podchodzą do niego z dystansem i dziwić się, że
kot ma jajeczka (mój tato) - narażasz kota na traumę i zmuszasz go do opowieści
niesamowitych na płocie w stylu "słuchaj, stary, nie uwierzysz, co mi się
dzisiaj przytrafiło".

- sklejac mebli taśmą klejącą (tato)

- na imprezie nie należy pisać koledze markerem na czole "kocham makroekonomię"
wiedząc, że kolega, gdy tylko się zbudzi pobiegnie na egzamin z tego przedmiotu
(znajomi).

- malować śpiącemu mężowi oczu a'la Kleopatra, a potem go obudzić i pędzić razem
w bardzo ważnej sprawie do miasta (ja).

- wkładać do plecaka córki jadącej na 5dniową wycieczkę szkolną książeczki do
nabożeństwa w ramach zgrywu wiedząc, że z tej kieszeni musi wyjąć wszystko, żeby
znaleźć bilet pociągowy (mama koleżanki)

i wiele, wiele innych rzeczy....jak mi się przypomni - napiszę :) Przejrzyj wicej postw



Temat: drogi dla rowerów
Gość portalu: rowerzysta napisał(a):


> Silvio ma najwyraźniej PoRD w pogardzie albo po prostu czyta, czyta, ale nie
> potrafi go zrozumieć. Mam propozycję, żeby wyłączyć się z tej dyskusji
> przynajmniej na jakiś czas (np. do momentu, kiedy to silvio poda, w których
> miejscach na ursynowskich ścieżkach panuje strefa zamieszkania) i dać mu
więcej
> czasu na zgłębianie przepisów. Bo szarpie się biedak na forum i czasu na
> zapoznanie się z przepisami nie ma.

Absoulutnie nie mam w pogardzie prawa drogowego, tylko w odróznieniu od ciebie
staram się je czytać całościowo nie czepiając się wyrywkowych przepisów.
Zrozum , że nawet jesli w większosći przypadków na jezdni czy drodze rowerowej
uprzywilejowany jest pojazd, to absolutnie nie zwalnia to prowadzących z
zachowania ostrozności, a w okolicznosciach szczególnych (pogoda, warunki
naturalne, wzmożony ruch)- szczególnej ostrożności. Tym bardziej nie daje im
to prawa to zachowań agresywnych dodatkowo utrudniających ruch na drodze.

Ponadto mając na uwagę fakt, że pieszy jest szczególnym uczestnikiem ruchu
drogowego, kodeks drogowy ( i nie tylko) daje mu szczególną ochronę. A
szczególność ta kolego wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze kolizja z udziałem
pieszego wiąże sie potencjalnym ubytkiem na jego zdrowiu, i tu wchodza nie
tylko przepisy prawa drogowego ale i k.k czy k.c. Po drugie: pieszy, w
odróżnieniu od prowadzącego pojazd, co do zasady nie jest uczestnikiem ruchu
drogowego. Staje sie nim dopiero w określonych okolicznościach, których nie
zawsze musi byc świadom. Ty zaś wyjeżdżając rowerem na miasto, od razu stajesz
się podmiotem prawa drogowego.

W praktyce wyglada to mniej więcej tak: jesli wjedzieswz mi w d... na ścieżce
rowerowej w wyniku czego doznam np. złamania kości ogonowej to sprawa będzie
najparawdopodobniej wyglądała tak. Ja dostanę mandat za przebywania na drodze
rowerowej w miejscu niezdozwolnym, ty zaś mandat za niezachowanie ostrożnosci
(i prosze nie próbuj ludziom wciskac ciemnoty że byłoby inaczej). Potem
skaładam pozew cywilny, w którym żądam zadośćuczynienia za doznany uszczerbek
na zdrowiu oraz straty związane z nimożnością wykonywania pracy zawodowej. W
swoim orzeczeniu sąd, oprócz przepisów prawa drogowego z pewnością weźmie pod
uwagę inne okoliczności, takie jak: pogoda, położenie i oznakowanie ścieżki,
przyczyny dla których się na niej znalazłem oraz przedsięwziete przez strony
zdarzenia środki ostrożniości. I wedle swojej oceny sytuacji pozew oddali bądź
zasądzi jakąś kwotę w formie zadośczuczeniania lub nawiązki. Oczywiście gdybym
w wyniku zdarzenai poniósł śmierć na pewno nie skończyłoby się to na mandacie.

Dziwię się uporowi z jakim promujesz bezmyślną i chamską jazdę przez środek
największego w Polsce osiedla. Przy okazji utwierdzając garstkę rowerowych
przygłupów, że ta ściezka jedynie do nich należy.

Przejrzyj wicej postw



Temat: Seks analny - problem
magdandt napisał(a):

> Borsuku, borsuku... chcialabym sie w koncu dowiedziec czy inni ludzie robia to
> naprawde, czy tez tylko gadaja o tym.

Robią. jeśli nie wierzysz, to przejżyj jakiekolwiek ostrzejsze pisemko "dla
panów", albo wejdź na jakąkolwiek stronę XXX

> Przeciez to moze wiazac sie z b.
> powaznymi konsekwencjami dla kobiety (Ars Amandi - odpowiedz eksperta na
> podobne pytanie) w stylu przerwanie zwieraczy itd.

Wbrew pozorom zwieracz ma bardzo duże możliwości rozciągnięcia się. Akurat
członek na pewno nie jest tu limitem - stwierdziłbym nawet, że średnica członka
jest porównywalna ze średnicą tego, do czego wypuszczania zwieracz służy.
Problem natomiast jest w delikatności partnera - w odpowiednim tempie i
płaszczyźnie ruchów, w doborze pozycji...
No i oczywiście w nastawieniu psychicznym.

Jedną z form stymulacji odbytu jest wprowadzenie tam ręki (tzw. anal fisting) - i
zwieracz to też wytrzymuje. (akurat do tego typu praktyk nie zachęcam - w/g mnie
to już jest wynaturzenie)
Zresztą np. pewne zabiegi chirurgiczne (w przypadku złamania kości ogonowej)
wykonuje się "per rectum" - ale tu chyba podaje się jakieś środki zwiotczające -
nie wiem, tu już specjalista musiałby sę wypowiedzieć...

Natomiast wydaje mi si, że prawdą jest, iż częsty seks analny (przy czym chodzi
mi tu o pełen stosunek) lekko "rozluźnia" zwieracz - co może być kłopotliwe
w "krytycznych" sytuacjach, nie wiem, może również na starość - nie wiem, czy
były prowadzone jakiekolwiek badania w tej materii.

Dlatego nie należy przesadzać z częstotliwością "pełnej" penetracji - np.
traktować to właśnie jako "zastępstwo" podczas okresu.

Natomiast częste pieszczoty - jaknajbardziej!;-)

> Przeciez czlowiek w tym
> miejscu chocby nie wiem jak domyty i wymoczony zawsze, a szczegolnie po wysilku
> ma specyficzny zapach. uwielbiam mojego meza, uwielbiam jego cialo, kocham
> sluchac o czym marzy i cos mnie do tego ciagnie (datego tu jestem) ale
> perspektywa glebszej penetracji i calowania wywoluje moj sprzeciw.

Akurat moja dziewczyna nie ma tam specyficznego zapachu. Po kąpieli pachnie
mydełkiem - hm.........

> Moze lubia to tylko b. mlode dziewczyny, moze ja jestem zacofana, nie wiem. I
chcialabym i boje sie - i to bardzo.

No fakt, ja mam doświadczenie tylko z młodymi (i to w zawrotnej liczbie dwóch ;-)
Jednym z aspektów przyjemności płynącej z seksu analnego jest właśnie to
przełamywanie pewnego tabu - ale jeśli poczułabyś, że nie daje i to przyjemności,
że Cię odrzuca, to nie ma sensu dalej w to brnąć - myślę, że partner do uszanuje.

> Najbardziej zaufalabym relacji mezczyzny (bo
> wiedzialabym ze robil to naprawde z wlasnej woli, moim zdaniem kobiety czesto
> godza sie, skacza na tak gleboka wode pod presja faceta), ktory uprawial seks
> analny i byl strona bierna. Tak, takiej opinii mozna by zaufac. Czy ty jestes
> takim facetem? ;)

Wygląda na to, że tak. Mam z tego bardzo dużo przyjemności, uwielbiam pieścić tam
moją partnerkę językiem, a ona też musi to lubić, bo często gdy zaczynam ją
pieścić oralnie, to szepcze mi na ucho, żebym to zrobił "z paluszkiem" - i chodzi
jej o to, żeby palec znalazł się w tej ciaśniejszej dziurce...

Pozdrawiam
Borsuk

PS. Natomiast co do odpowiedzi Misi_1 - według mnie swoją wypowiedzią dajesz
odpowiedź na swoje pytanie, które zaczęło ten wątek. Po prostu jesteś zamknięta
na tę sferę doznań - i nie można ani powiedzieć, że to dobrze, ani, że źle. Po
prostu nie rób tego i już - nikt Ci nie karze.
Przejrzyj wicej postw



Temat: Rodziłam w św Zofii... Wam nie radzę...
Bardzo się ucieszyłam,że ktoś poruszył ten temat. Słynny szpital św.Zofii!!!
Ja tam też przeżyłam horror 4 lata temu i myślałam, że coś sie zmieniło, ale
widzę, że wcale nie.
U mnie wszystko zaczęło się od porodu - oczywiście - wielkie hasła - eko -
poród naturalny, rodzinny etc. Poród był wywoływany - było po ternminie a
dziecko miało nieregularne tętno. Nafaszerowali mnie oxytocyną - co nie
przyniosło wielkich efektów - poza ekstremalnym bólem, bez nawet kilka
sekundowej pauzy. Po paru godzinach męczarni na moje błagania o znieczulenie
stwierdzili, ze jeszcze za wcześnie, potem wg. nich było już za późno. A w
ogóle to mam się wziąć w garść. Potem okazało się (słyszałam ich panikę,a mąż
szczegóły), że cyt. "trzeba było robic cesarkę" . Niestety było już za późno -
dziecko zaklinowało się na mojej parę lat wcześniej złamanej kości ogonowej.
Nie bardzo wiedzieli co robić - ostatecznie stanęło na tym, co podobno już od
lat jest zakazane międzynarodowymi konwencjami bo grozi zejściem śmiertelnym
matki - pęknieciem macicy. Wyglądało to tak, że 5 osób kładło mi się na brzuchu
i na siłę wypychało dziecko. OK, po wielu godzinach męk i nerwów urodziłam,
chociaż prawie straciłam przytomność, dziecklo odpukać zdrowe, itd. Po jakimś
czasie (ok.0,5 h) słyszę - no, nie lenimy się, wstajemy, prysznic i o własnych
siłach na 1 piętro za wóxkiem z dzieckiem. Przysiegam - to polecenie - w stanie
w jakim się znajdowałam - było dla mnie tak abstrakcyjne, jakby mi nagle kazali
zatańczyć kankana. Była to normalna tortura. Dowlokłam się leżąc na wózku
ciągnięta przez położną na salę (cyt. "bo mąż nie może wchodzić na górę!").
Dalej nikt przez całą noc się mną nie zainteresował. Nad ranem przy mierzeniu
temperatury stwierdziłam gorączkę 39,5 (poród był bardzo ciężki) - zresztą
miałam ją też chyba w nocy, ale i tak tam wszycy mieli mnie w dupie. Na moją
prośbę o coś przeciwgorączkowego usłyszałam - "kochana, chyba żartujesz - weż
się w garść ty masz karmić a nie się chemią faszerować". I od razu od samego
początku opieka nad dzieckiem. I to jest fajna sprawa, jak ktoś miał względny
poród, popieram. Nie należę do specjalnie wrażliwych,ale przysięgam nie byłam w
stanie dojść do kibla, a moja mama jak mnie rano zobaczyła - to do dziś nie
może tego zapomnieć - twarz spuchnięta jak balon, i cała w wylewach, oczy -
żywa krew (popękane naczynka) - upiór. Moje dziecko dawało czadu - bo na
początku nie miałam pokarmu. Nie miałam tez siły się nią zajmować, ale żadna z
szanownych położnych się nie przejmowała i nie pojawiła - żeby może pomóc, może
dać mi szansę choć na godzinę snu... Jak 2 dnia dowlokłam do dyżurki -
uszłyszałam - "a, to pani dziecko tak się darło całą noc!" Zresztą po tej mojej
interwencji tylko usłyszałam - "karmić, karmić". Więc karmiłam i karmiłam,
tylko po prostu nie miałam czym, więc leżałam z moją biedną i głodną córeczką
na łożu boleści. Co dzień przychodzł lekarz i komunikował o ile danego dnia jej
waga jest mniejsza. 4 dnia usłyszałam, ze jak "coś z tym nie zrobię, to dziecko
się zagłodzi" A co ja biedna, niedoświadczona matka 1 dziecka "z tym" miałam
zrobić? 3 dnia ktoś genialnie zaproponował, żeby dziecko nakarmić. I czymś ją
karmili - myślałam, ze mieszanką. Potem dowiedziałam się, ze mlekiem innej
matki i nikt mnie nawet nie raczył poinformować. Mój stan psychiczny, jak się
domyślacie był adekwatny do podejścia personelu do mnie i mojego dziecka. Aha,
jeszcze ciekawostka, panie położne wymyśliły w szpitalu, ze ponieważ dziecko
stale płacze, to może ma gazy i dawaj wkładać jej grubą rurę sondy do
mikroskopijnego odbyciku. Dziecko z wrzasku i bólu zrobiło się purpurowo -
sino - zielone. Przestrzegam przed Świętą Zofią, chyba, ze chcecie ryzykować,
albo jesteście zwolenniczkami natury i ekologii posuniętej do granic absurdu.
Swoją drogą - świetne hasła maskujące zwykłe wygodnictwo personelu. Pamiętam te
naburmuszone panienki w pełnym makijażu, które miały imprezy w dużurce bo były
święta wielkanocne, a tu ktoś im d. zawraca. W TV miesiąć po moim porodzie było
głośno o dziewczynie, która, mała i drobna, rodziła tam przez 20 h. 6 kg.
dziecko, w końcu nastąpiło pęknięcie macicy i dziewczyna zmarła. Mąż
szczegółowo opowiadał, że zachęcano ją dość obcesowo do wzmożonego wysiłku - bo
trzeba przecież naturalnie rodzić.
We mnie, choć minęły 4 lata jeszcze głęboko tkwi to przeżycie - wcale o czymś
takim się łatwo nie zapomina, jak twierdzą niektórzy...
Przejrzyj wicej postw



Temat: Czego robić nie należy... ?
Nie należy:
- myjąc okno na parterze (na wyższych piętrach tym bardziej!) wychylać się za
bardzo, a po upadku z okna na murawę pukać do drzwi wejściowych i udawać, że
było się właśnie na spacerze (moja siostra) - grozi obciążeniem w postaci
dobijającej anegdoty rodzinnej.
- w wieku lat 4 przez dwa tygodnie skakać na jednej nodze i nie powiedzieć
mamie, że ma się złamaną drugą nogę lecz iść w zaparte, że to zabawa "w
kangurka" (moja siostra).
- przybijać pączków gwoździami do podłogi, ponieważ się ich nie lubi (mój wuj).
- w noc halloween przebierać się z 15stoma kumplami za zombiaki i postacie z
horrorów (full charakteryzacja + tłuczki do mięsa i inne atrybuty), po czym
pukać do okna chorego umysłowo sąsiada, chciaż na szczęście są karetki pogotowia
(ja i 15kumpli w latach dorastania, czym odbija się nam do dziś dzień)
- robić szpagatu na akademii szkolnej (koleżanka siostry), bo przyjedzie
pogotowie, a potem się śmieją latami, że Magda się rozerwała...
- odsuwać w ramach żartu krzesełka, kiedy akurat koleżanka z podstawówki chce
usiąść (ja) - złamanie kości ogonowej nie jest najprzyjemniejszym urazem, no i
udowadniaj przez resztę podstawówki, że nie jesteś potworem.
- w przeddzień pierwszego dnia szkoły huśtać się na półce z ciężkimi kryształami
(ja)- blizna po szyciu u nasady nosa nie wygląda ładnie pomimo stroju galowego,
a i zostaje do końca życia.
- podgrzewać zziębniętych kotów w zamkniętym piekarniku (mój drugi wuj w latach
60-tych).
- przewozić w pociągu koniki polne, trzymając je w buzi, bo mama nie pozwoliła
zabrać ich z wakacji (moja babcia).
- pić sody kaustycznej myśląc, że to oranżada (wuj)- sztuczny przełyk
przeszkadza w życiu
- w kościele nie należy z nudów wkładać głowy między balaski w czasie mszy
(przed i po również), trzeba potem przerwać nabożeństwo i piłować "płotek"
(naturalnie wuj)
- przechodzić przez rzekę z olbrzymim worem pełnym różnych ciuchów, w dodatku
jeśli jest się niewielkiego wzrostu, woda sięga do szyi,a ciuchy szybko namakają
i ciągną na dno (azaliż wżdy - wuj).
- nad jeziorem szpanować szerokim pasem z fajną klamrą, który obok kąpielówek
stanowi jedyne odzienie: człowiek jest skupiony na owym lanserskim pasie, skacze
na główkę do wody, kąpielówki zsuwają się, bohater wynurza się triumfalnie i
kilka minut zajmuje mu zorientowanie się, że przechadza się przed panienkami
będąc bez gaci (kolega mamy).
- przynosić przez pomyłkę do domu obcego kota pod pachą tylko dlatego, że ma
podobne umaszczenie do twojego kota, a potem dziwić się,że kot jest jakiś
nieswój, inne zwierzęta w domu podchodzą do niego z dystansem i dziwić się, że
kot ma jajeczka (mój tato) - narażasz kota na traumę i zmuszasz go do opowieści
niesamowitych na płocie w stylu "słuchaj, stary, nie uwierzysz, co mi się
dzisiaj przytrafiło".
- sklejacNie należy:
- myjąc okno na parterze (na wyższych piętrach tym bardziej!) wychylać się za
bardzo, a po upadku z okna na murawę pukać do drzwi wejściowych i udawać, że
było się właśnie na spacerze (moja siostra) - grozi obciążeniem w postaci
dobijającej anegdoty rodzinnej.
- w wieku lat 4 przez dwa tygodnie skakać na jednej nodze i nie powiedzieć
mamie, że ma się złamaną drugą nogę lecz iść w zaparte, że to zabawa "w
kangurka" (moja siostra).
- przybijać pączków gwoździami do podłogi, ponieważ się ich nie lubi (mój wuj).
- w noc halloween przebierać się z 15stoma kumplami za zombiaki i postacie z
horrorów (full charakteryzacja + tłuczki do mięsa i inne atrybuty), po czym
pukać do okna chorego umysłowo sąsiada, chciaż na szczęście są karetki pogotowia
(ja i 15kumpli w latach dorastania, czym odbija się nam do dziś dzień)
- robić szpagatu na akademii szkolnej (koleżanka siostry), bo przyjedzie
pogotowie, a potem się śmieją latami, że Magda się rozerwała...
- odsuwać w ramach żartu krzesełka, kiedy akurat koleżanka z podstawówki chce
usiąść (ja) - złamanie kości ogonowej nie jest najprzyjemniejszym urazem, no i
udowadniaj przez resztę podstawówki, że nie jesteś potworem.
- w przeddzień pierwszego dnia szkoły huśtać się na półce z ciężkimi kryształami
(ja)- blizna po szyciu u nasady nosa nie wygląda ładnie pomimo stroju galowego,
a i zostaje do końca życia.
- podgrzewać zziębniętych kotów w zamkniętym piekarniku (mój drugi wuj w latach
60-tych).
- przewozić w pociągu koniki polne, trzymając je w buzi, bo mama nie pozwoliła
zabrać ich z wakacji (moja babcia).
- pić sody kaustycznej myśląc, że to oranżada (wuj)- sztuczny przełyk
przeszkadza w życiu
- w kościele nie należy z nudów wkładać głowy między balaski w czasie mszy
(przed i po również), trzeba potem przerwać nabożeństwo i piłować "płotek"
(naturalnie wuj)
- przechodzić przez rzekę z olbrzymim worem pełnym różnych ciuchów, w dodatku
jeśli jest się niewielkiego wzrostu, woda sięga do szyi,a ciuchy szybko namakają
i ciągną na dno (azaliż wżdy - wuj).
- nad jeziorem szpanować szerokim pasem z fajną klamrą, który obok kąpielówek
stanowi jedyne odzienie: człowiek jest skupiony na owym lanserskim pasie, skacze
na główkę do wody, kąpielówki zsuwają się, bohater wynurza się triumfalnie i
kilka minut zajmuje mu zorientowanie się, że przechadza się przed panienkami
będąc bez gaci (kolega mamy).
- przynosić przez pomyłkę do domu obcego kota pod pachąbli taśmą klejącą (mój tato)
- na imprezie nie należy pisać koledze markerem na czole "kocham makroekonomię"
wiedząc, że kolega, gdy tylko się zbudzi pobiegnie na egzamin z tego przedmiotu
(znajomi)
- malować śpiącemu mężowi oczu a'la Kleopatra, a potem go obudzić i pędzić razem
w bardzo ważnej sprawie do miasta (ja).
- wkładać do plecaka córki jadącej na 5dniową wycieczkę szkolną książeczki do
nabożeństwa w ramach zgrywu wiedząc, że z tej kieszeni musi wyjąć wszystko, żeby
znaleźć bilet pociągowy (mama koleżanki)

i wiele, wiele innych rzeczy....jak mi się przypomni - napiszę :)) Przejrzyj wicej postw

Design by flankerds.com